


Kochać to znaczy wierzyć i ufać, być cierpliwym,
łagodnym, nie patrzeć w „ja”, ale poszukiwać „ty”,
gniew przekształcać w radość, ciągle, ciągle przebaczać.
| Sesja jesienna 2009 | Sesja zimowa 2010 | Sesja wiosenna 2010 |
| Sesja jesienna 2010 | Sesja zimowa 2011 | Sesja wiosenna 2012 |
Sesja wiosenna 2010
Przy Mamie najlepiej!
31.05.2010 r., dziennik pokładowy błędnego marynarza szerokich wód łaski bożej. Opuściliśmy przystań Szkoła Maryi, tylko nie wiedzieć, dlaczego ciągle mam otwarte usta ze zdziwienia i ściśnięte z tęsknoty serce za Nieopisanym i Nieskończonym. A wszystko zapowiadało się tak cicho i spokojnie... Dzień jak każdy inny, piątek, 28.05.2010 r. refektarz o. Dominikanów, który już po raz trzeci gościł bożych pielgrzymów szukających Boga w ramionach Najpiękniejszej.
Muszę tutaj wspomnieć o rzeczy bardzo ważnej, bo nie będę spać, jeśli o tym nie napiszę. Z inicjatywy jednej z wrocławskich wspólnot przez cztery dni grupy bożych szaleńców wychodziły na ulice i rozdając ulotki informacyjne o Szkole, składały świadectwo życia (!) zachęcały przy tym do oddania siebie Jezusowi i uczestnictwa w Szkole, na owoce nie trzeba było długo czekać bowiem już na tej sesji dołączyły do nas siostry i bracia, poznani właśnie na ulicznej ewangelizacji. Chwała Panu za ludzi, którzy mieli odwagę głosić i ludzi, którzy mieli odwagę pójść za Słowem!
Razem było nas blisko 120 osób, a tę sesję zaczęliśmy litanią do Najświętszej Maryi Panny - jak na maj przystało, i dalej już popłynęliśmy na szerokie wody. Tym razem nie przedstawialiśmy się skąd kto pochodzi, z jakiej wspólnoty, z jakiej miejscowości, kawa, herbata i ciastka rozwiązywały nam języki w czasie kuluarowych rozmów i tak naprawdę najmniej ważne było kto skąd pochodzi, tutaj na Szkole wszyscy byliśmy razem, w tym samym celu, żeby być coraz bliżej Nieopisanego.
A to bycie bliżej oznaczało prawdziwą walkę na śmierć i życie z własnymi myślami, z własnymi uczuciami. Dzięki Bogu wszyscy przeżyliśmy. A zgłębialiśmy tematy:
- stopień 0 a - kerygmat,
- stopień 0 b - Maryja,
- stopień I - chrześcijański mąż i żona, wychowanie dzieci - wersja biblijna (!) po raz pierwszy na Szkole,
- stopień II - poznawanie siebie, współuzależnienie.
Tematy naprawdę twarde, żłobiące umysł i serce. Szkoła jest bowiem takim miejscem, w którym rodzą się pytania... pytania dotyczące Boga, mojej wiary, ufności, autentyczności, nie na wszystkie od razu przychodzą odpowiedzi, ale to chyba dobrze, bo ciągle jesteśmy ciekawi, ciekawi Boga, ciekawi siebie. Na Szkole jest również czas na to, żeby zadać te wszystkie pytania Samemu Bogu, czas adoracji, medytacji nad Słowem, jest to czas mówienia, ale też czas słuchania. Trochę kojarzy mi się to z książką „Tajemniczy ogród”, kiedy mały chłopiec patrzy najpierw na gąszcze krzaków, nieprzebyte chaszcze, a potem spogląda głębiej i widzi ogród, widzi róże, bluszcz, czuje zapach ziemi i zostaje już tylko zadziwienie, bez zbędnych słów. Tak my trwając przed Bogiem coraz bardziej poznajemy siebie i coraz bardziej tęsknimy i zachwycamy się tym, który jest zupełnie Inny, a jednocześnie tak bardzo nam bliski.
I tak Moi Drodzy Współbracia i Współsiostry mimo poważnych i głębokich treści, radości nie było końca, bo i powodów nie brakowało, również w czasie tej sesji znalazły się bowiem osoby, które publicznie powierzyły swoje życie Jezusowi, a Dobry Pan obdarzał nas radością, która płynie z napełnienia Bożym Duchem i Bożą Miłością.
Gdy o tym wszystkim myślę, w sercu kołaczą się słowa: „Ja sam będę pasł moje owce i Ja sam będę je układał na legowisko - wyrocznia Pana Boga. Zagubioną odszukam, zabłąkaną sprowadzę z powrotem, skaleczoną opatrzę, chorą umocnię, a tłustą i mocną będę ochraniał. Będę pasł sprawiedliwie” (Ez 34, 15 - 16). Bo i zapewniam Was niczego nam nie brakowało a nawet otrzymaliśmy dużo więcej niż oczekiwaliśmy!
Bogu niech będę dzięki za Szkołę, za kawałek nieba na ziemi, w którym czas płynie inaczej, gdzie słychać głośny śmiech, gdzie jedność i pokój wypełnia serca i dusze, a cicha obecność Maryi zapewnia bezpieczeństwo, miłość i czułość, których każdy z nas tak bardzo potrzebuje.
Ania z Wrocławia
